| Muszę przyznać, że zawsze bardzo interesowała mnie postać Clive\'a Barkera. Jestem fanem jego kilku utworów literackich, a nawet filmów. Po tym jak zachwycił mnie Abarat jego autorstwa sięgnąłem po, raczej najbardziej znany film w reżyserii Barkera - Hellraiser. Gdy i ten wzbudził we mnie podziw, doszedłem do wniosku, że gra do której napisał scenariusz również musi być świetna. Nie myliłem się. Clive Barker\'s Jericho to jedna z bardziej udanych strzelaninek w jakie grałem. Posiada CAŁKIEM DOBRĄ, acz nie powalającą i już w dzisiejszych czasach na pewno nie zachwycającą OPRAWĘ GRAFICZNĄ, modele wyglądają ładnie i nie można mieć do nich większych zastrzeżeń, ale jest już wiele tytułów, które o kilka klas są pod tym względem lepsze. Muzyka nie pełni w grze większej roli, więc nie ma się co o niej rozpisywać, warto jednak zauważyć, że gra posiada WSPANIAŁĄ FABUŁĘ. Barker wykreował \"piekielny świat\", w którym przyjdzie nam się poruszać. Wcielamy się w postać członka specjalnej grupy do zjawisk paranormalnych, która została wezwana na pustynię, na której cudownym sposobem pojawiło się dawno zniszczone miasteczko. Zapowiada się strasznie? Niestety tak nie jest! Winy za to nie ponosi Barker, a twórcy gry, którzy totalnie spartaczyli sprawę, robiąc z gry coś w rodzaju ciągłej wojny z potworami. Nie ma tu miejsca na strach, gdyż jeśli cały czas nawalamy do potworków, nie ma nawet czasu na wytworzenie specjalnego klimatu. NIe ma tu zagadek czy intryg, a fakt, że z nami zawsze jest kilku członków naszego zespołu urozmaica zabawę, ale jeszcze bardzdiej redukuje szanse na to, że przestraszymy się przed ekranem. Podsumowując, gra jest BARDZO DOBRA, a jej jedynym minusem jest BRAK HORROROWEGO KLIMATU. Mimo to, polecam ją wszystkim amatorom dobrych FPS-ów. |
|