| Muszę przyznać, że jestem ogromnym fanem 50 Cent\'a. Jest on dla mnie ikoną hip-hopu. Posiadam jego wszystkie albumy więc i grom muszę dorównywać tępa. Muszę z góry powiedzieć, że ocena będzie dość subiektywna (nawet bardzo?). Tak na serio, to 50 Cent - blood on the sand nie jest niczym nadzwyczajnym. Jest to typowy TPS. Biegamy i strzelamy. W przeciwieństwie do pierwszej części gry, tu mamy dość ograniczoną interaktywność z otoczeniem. Możemy chować się za ścianami i samochodami - to tyle, a dla porównania w jedynce przemieszczaliśmy się z kuloodpornym kontenerem na śmieci (na kółkach). Fabuła też troszkę opadła. Nie mamy już bardzo ciekawej zagadki kryminalnej, a tylko naciągany wątek pogoni za diamentową czaszką. To główne minusy gry, choć plusów też ma trochę. Przede wszystkim bajeczna grafika, która spełnia moje najśmielsze oczekiwania. Gra wizualnie prezentuje się pięknie! Problem pojawił się, gdy twórcy chcieli skrócić czas oczekiwania na ładowanie się gry. Efekt jest taki, że tekstury \"doładowują\" się podczas zabawy... Mamy do dyspozycji całkiem duży arsenał (G36, M4, Desert Eagle, AK47) oraz możliwość poruszania się (czasami) jeepem czy helikopterem. Podsumowując, GRA JEST WARTA UWAGI PRZEZ ZWYKŁEGO ŚMIERTELNIKA, A DLA FANA JEST TO POZYCJA OBOWIĄZKOWA! Gra naprawdę przyciąga do telewizora i jest bardzo grywalna, przez fakt utrzymania jej w klimacie starych, dobrych \"arcade\'ówek\". Osobiście polecam każdemu. |
|