Wyszukiwarka
Producenci
Valkyrie Profile 2: Silmeria
Cena regularna:
towar niedostępny
dodaj do przechowalni
Opis
Square Enix nie pokazało w tym roku nowej części Final Fantasy, ale fani jRPG na pewno nie będą zawiedzeni. Zamknięty pokaz Valkyrie Profile 2 Silmeria odbył się w bardzo „komfortowych” warunkach – pokoik 3×2m, a w środku 6 osób. Mimo to, dzięki wyluzowaniu Adriana Arnese, Senior Product Managera, oraz Raula Nieto Garcii, Asystenta działów PR i Marketingu, nikt nie narzekał na warunki i wszyscy skupili się na grze. A ta zapowiada się bardzo ciekawie.
W telegraficznym skrócie tak oto przedstawia się fabuła: księżniczka od dłuższego czasu słyszała głosy w swojej głowie. Król nie mógł tego znieść i ją wydziedziczył. Okazało się że za głosami stoi Silmeria, która zbiegła od samego Odyna i wstąpiła w ciało księżniczki.
Na samym początku pokazu prowadzący zwrócili uwagę na ogromne przywiązanie twórców do detali. To naprawdę było widać. Grafika to absolutna pierwsza liga PlayStation 2, wykorzystano tu wiele trików i włożono naprawdę masę pracy w to, aby doznania wizualne towarzyszące grze na długo zapadły w pamięć gracza. Szczególnie rzuca się w oczy efekt depth of field, czyli rozmazanie i wyostrzenie danego planu, oraz wszechobecna, pięknie falująca trawa. Największe wrażenie zrobiła na mnie lokacja Bifrost – przejście z krainy ludzi do krainy Bogów w mitologii nordyckiej, na której zresztą ściśle opiera się cała seria. Istna orgia dla oczu.
Square Enix tym razem nie dało plamy, i mamy do czynienia z najlepszą konwersją PAL w historii tej firmy. Całość działa w 50Hz, posiada tryb widescreen 16:9 i dźwięk Dolby Pro Logic. Oczywiście tytuł ten jest grywalny także na PlayStation 3 pod warunkirm posiadania firmware w wersji co najmniej 1.4. Podczas eksporacji nie będziemy przeć tylko przed siebie, lecz czekają na nas mniej bądź bardziej trudne zagadki. Przykładowo, żeby dostać się do niedostępnej części mapy, musimy obniżyć poziom wody, co wymaga nieco większego wysiłku niż przesunięcie dźwigni 2 komnaty dalej. System rozwoju postaci przypomina nieco ten zastosowany w Final Fantasy VII. Jednak tutaj, aby uzyskać nowe umiejętności i ich kombinacje, należy wyposażyć się w konkretne przedmioty. Każdemu przedmiotowi odpowiada run na mapie umiejętności. Odpowiednie ich kombinacje dodają nowe czary i ataki. Jest to rozwiązanie bardzo intuicyjne, jednak maniacy RPG i tak będą przy nim majstrować, szukając najlepszych połączeń.
To, co zrobiło na mnie najbardziej pozytywne wrażenie, to model walki. Nie ma przypadkowych starć. Przeciwników napotykamy na swojej mapie jako zjawy. Gdy dojdzie do kontaktu, rozpoczyna się starcie. Możemy jednak tego uniknąć strzelając fotonem w ducha, który po takiej akcji, na krótki okres czasu zamienia się w kryształ.. strzelając ponownie, teleportujemy się za niego. Daje to nowe możliwości eksploracji podziemi i dotarcia do pozornie niedostępnych miejsc.
Wróćmy jednak do walki właściwej. Jest ona rozgrywana w pełnym 3D. Postacie otacza wówczas okrąg, który wyznacza zasięg naszego ataku. Przeciwnicy mają zaś pokazane pole widzenia, podobnie jak na przykład na radarze w serii Metal Gear Solid. Gdy dojdziemy do przeciwnika na odpowiednią odległość, możemy go zaatakować. Każdej z postaci w naszej drużynie odpowiada dany przycisk na padzie, ale i tak z reguły atakujemy wszystkimi. Walki są efektowne – widok 4 zawodników przerabiających oponentów na kotlety robi wrażenie. To, ile punktów doświadczenia i jakie przedmioty dostaniemy, zależy od stylu w jakim siejemy zagładę. Jeśli zadajemy przeciwnikowi obrażenia sporo wykraczające poza jego HP, włącza się OverAttack – efektowna seria combosów wykańczających ofiarę. Podobnie, więcej punktów dostaniemy za pokonanie w pierwszej kolejności dowódcy grupy, który zwykle tchórzy na tyłach swojej formacji. Jeszcze ciekawsze są starcia z bossami. Prezentowana była potyczka z Krakenem, czyli znaną każdemu ogromną ośmiornicą. Sęk w tym, że na początku walki nic nie możemy jej zrobić, ponieważ przebywa w wodzie. Trzeba więc unikać jej ataków przebiegając szybko na drugi koniec planszy, rozbić dwa łańcuchy utrzymujące śluzę i spuścić wodę. Wtedy nie pozostaje nic innego jak sprawienie manta mackom i ich właścicielowi. Niby nic, ale jest to na pewno ciekawsze niż po prostu kolejna walka z olbrzymim przeciwnikiem.
Pan Arnese przekonywał, że do ukończenia gry w normalnym tempie potrzeba około 35-40 godzin. Jednak aby przejść ten tytuł na 100%, potrzeba będzie naprawdę ogromna ilość czasu. Zaczynając grę po raz drugi, możemy wykorzystać starego save’a, dzięki czemu nie musimy znowu dopakowywać postaci. Dla ludzi, którzy nie mają co zrobić z wolnym czasem lub szukają nowego sensu swojej egzystencji, można taki zabieg powtarzać pięćdziesiąt jeden razy. Komuś, kto tego dokona i zrobi dokładnie wszystko w grze, powinno się postawić pomnik. Valkyrie Profile 2 Silmeria ukaże się na starym kontynencie już 28 września. Jeśli tylko masz czas i lubisz jRPG oraz klimat nordyckiej mitologii – musisz w to zagrać.
